To jest dość nie naukowa intuicja, ale istnieje pewien archetyp Północnoeuropejski, którego nie sposób nie spotkać w nadmiarze w takich krajach jak Holandia/Niemcy/Skandynawia, którzy są oczywiście o standardowe odchylenie lub dwa powyżej mediany inteligencji, ale są tak czystego serca, że w zasadzie w każdym międzynarodowym kontekście społecznym wypadają jak kompletnie bełkotliwi głupcy. To jest yang do jego lewantyńskiego yin -- handlarz na bazarze z IQ 90, który w jakiejś kwestii związanej z złożonością społeczną jest totalnym wilkiem. Z jakiegoś powodu wydaje się, że to również generalizuje się do myślenia społecznego. Teraz ci pierwsi zazwyczaj są bardzo "libbed out" biorąc pod uwagę inne kontyngencje geograficzne, ale w amerykańskim sercu kraju można z pewnością znaleźć wielu konserwatystów tego typu. Czy ta teoria odnosi się do pytania Hegsetha? Princetonski valedictorian z liceum, który jest w jakiś sposób... wiesz?