Twórczyni "Shrill" Lindy West mówi, że jej koledzy sprawiali, że czuła się „dziwnie i niewidzialnie” przez trzy lata, które spędziła na tworzeniu tego programu: „Miałam kryzys tożsamości. To niezwykle szkodliwe dla już słabej psychiki, aby tworzyć program o najbardziej wrażliwych i żenujących częściach swojego życia, siedząc w pokojach pisarskich i słuchając chudych białych facetów z Harvardu debatujących: 'Kiedy powinniśmy sprawić, żeby tata umarł w tym sezonie?' Twojego prawdziwego taty, który naprawdę nie żyje. Tylko po to, aby zdecydować, że wcale nie powinien umrzeć, bo to nie jest zabawne, gdy ojcowie umierają.” „Moja prawdziwa osobowość nie była w pokoju i rzadko pojawiała się na ekranie, a chociaż kochałam swoich współpracowników, nie zbliżyłam się do ludzi w sposób, który sprawiłby, że poczułabym się jak w domu lub mógłby mi dać więcej pracy w telewizji po tym, jak 'Shrill' zostało anulowane. Dano mi iluzję władzy, podczas gdy prawdziwi decydenci mieli prywatne rozmowy beze mnie, a można być podważanym tylko tyle razy w adaptacji własnego życia, zanim zacznie się kwestionować, czy w ogóle wiesz, kim jesteś.”