Howard Schultz promujący progresywizm w Waszyngtonie, a następnie przenoszący się na Florydę, jest tym samym, co Steven Pinker zbierający owoce cywilizacji chrześcijańskiej, a potem promujący antyreligijność. Oba przypadki są formą złośliwej, choć czasami niezamierzonej, ślepoty.